REKLAMA

Czy 6 godzin bez mediów społecznościowych coś nam pokazało?

Gosia dzień zaczyna od przeglądania zdjęć, postów, i sprawdza ilość lików, dzięki temu wie, że jest lubiana. Zanim zaśnie, jeszcze kilka razy sprawdzi, co nowego.

Joanna Szczerbaty

????Piotr o cokolwiek chce zapytać, już nie dzwoni do znajomych. Pisze na portalu i czeka na to, co mu ktoś odpisze. Zdanie innych ludzi jest niezwykle ważne.

????Maria w necie ma narzeczonego. Poznała go na Facebooku. Jeszcze się nie widzieli ale dużo rozmawiają. Woli gadać z nim, niż spotkać się ze znajomymi. Zresztą ma ich coraz mniej. Nie ma takiej potrzeby. W końcu się spotkają. Jest przekonana że są dla siebie stworzeni.

????Facebook to scena. Możemy się na niej zaprezentować, spojrzeć na życie innych, przezwyciężyć samotność, poudawać że nie jesteśmy sami. Zukcenberg miał rację idąc na psychologię. Wiedział, że przede wszystkim trzeba wiedzieć czego ludzie pragną poznać duszę użytkownika, a potem programować. Uruchomiony 4 kwietnia 2004 roku portal, a znam takich co wyprawiają z tej okazji urodziny, dziś ma zasięg ponad 3 miliardy użytkowników. To lek na nudę i samotność, informator, swatka, miejsce spotkań i rozstań, miejsce miłości i nienawiści, dobra i zła. Dziś kto nie jest tam, na małym ekranie telefonu, to nie jest nigdzie.

????Kto jest na Facebooku?

Popularna dziewczyna wklejająca cudowne zdjęcia, ze swojego cudownego życia. Kawiarnia, impreza, dom z basenem, wyjazd w góry, stopy w morzu, wypasiona toaleta. Byle dużo, kolorowo, pięknie i cudownie. I takie są podpisy pod fotkami.

Zaraz za nią jest błazen, który wkleja tysiące śmiesznych filmików, oczekując śmiesznych komentarzy. Niestety to irytuje innych, więc coraz mniej go ludzi obserwuje, co z kolei doprowadza go do szału.

Jego kolega, dla którego nie ma tematów tabu, to taki Facebookowi ekshibicjonista. Dzieli się wszystkim, bez względu czy to toaleta czy uroczysta kolacja. Ma stałe grono fanów, i jest ich więcej niż u kolegi błazna.

O wszystkich wie tajniak, który sam nie ma żadnych postów, ale ogląda wszystko i ma wyrobione zdanie na temat swoich znajomych.

Udawacz , który udaje, że wszystko jest super. Artysta, którego postów nikt nie rozumie, dokumentalista, robiący zdjęcia wszystkim, znawca tematu na każdy temat. Profesor, którego zdanie jest najważniejsze, bynajmniej dla niego, piewca urody, rozumu, mądrości głupoty i bogini co najmniej seksu. Rzecz jasna jeszcze hipster, mający tysiące zdjęć niby od niechcenia w wypasionych samochodach, super mega hotelach, jak morze to najbardziej niebieskie, jak góry to najbardziej górzaste.

Obok nich jest matka, która ma chore dziecko i chce się dowiedzieć, gdzie jest najlepszy lekarz, alkoholik, który szuka ludzi z tym problemem, samotna skrzywdzona kobieta, mężczyzna, którego zostawiła żona, dziewczyna której zmarła matka.

W poniedziałek, 4 października o 17,40 czasu polskiego, Facebook, Instagram, WhatsApp i Messenger zatrzymał się
 Z powodu błędnego uaktualniania protokołu BGP, czyli systemu sterującego ruchem w Internecie. Stanął świat dla wielu ludzi na świecie. Nagle wielu zostało sami ze sobą. Dla wielu przeglądanie swojej ścianki to codzienny rytuał, który trwa niezwykle długo, czasem dużo więcej niż rozmowa z bliskimi. Już nie koniecznie chcemy się spotykać, ale napisać owszem.

Jedna z  polskich firma zajmująca się m. in monitoringiem Internetu zbadała co robimy na Facebooku. Korzysta z niego 25,9 mln osób w naszym kraju. Chcemy czy nie chcemy, to potężne medium. Czy te 6 godzin coś nam pokazało? Ilu z nas dostało potów, bo nie mogło skorzystać z messengera? Albo zobaczyć co u innych słychać? Byli tacy, którym ewidentnie zawalił się świat, albo też nagle nie wiedzieli co ze sobą zrobić. Znam tez takich, którzy nie zauważyli tego. Całe szczęście nie był to wtorek, bo z badań wynika że najwięcej postów pojawia się właśnie w ten dzień o 20. Wynika z tego, że we wtorek większość siedzi z nosem w telefonie.

Przenosząc nasze życie w świat wirtualny, sami uciekamy od ludzi a potem uciekamy w świat wirtualny aby uciec od samotności. Zamknięte koło. Nasza samotność może tez pogłębiać się, gdy nikt nam nie daje komentarzy a nasze posty są pomijane przez innych. Choć wydaje się to śmieszne, ale takie zjawisko może prowadzić nawet do stanów depresyjnych. Wszystkiemu winna dopamina czyli hormon przyjemności, euforii i nagrody. Kiedy czekamy na coś przyjemnego, to co czujemy to wzrost owej dopaminy. Jej wysoki poziom to cecha charakterystyczna dla zakochanych. Jej wysoki poziom jest niezwykle przyjemny, a jej wzrost dostarcza nam właśnie między innymi Facebook, dzięki oczekiwaniom na przyjemne komentarze. Idąc na skróty to za dużo dopaminy spowodowanej przez Facebooka to uzależnienie od Facebooka. Uzależnienie widać szczególnie podczas spotkań towarzyskich, gdzie każdy jest zanurzony w telefonie.

Coraz częściej wśród znajomych słyszę jednak, że wchodzą na imprezę i wszyscy kładą telefony w jedno miejsce, aby nie zaglądać. Zaczynają znowu ze sobą rozmawiać. Bo wszystko jest dobre, ale z umiarem. Może zatem warto co kilka dni robić sobie samemu takie 6 godzin śmierci facebooka?

10-10-2021

Udostępnij ten artykuł znajomym:





Dodaj komentarz

Zaloguj się a:

  • Twój komentarz zostanie wyróżniony,
  • otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
  • czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.
Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.

Pokaż więcej komentarzy (0)