Zaloguj się, aby obserwować  
Obserwujący 0
Gość paweł

Tak brzozowska "władza" szanuje dostęp mieszkańców do informacji publicznej

16 postów w tym temacie

I jeszcze jedno: "wsiadł do służbowego samochodu i odjechał"

Pytam: gdzie? Do domu na obiad? To na to idą pieniądze mieszkańców? To po to jest zatrudnionych trzech kierowców? Bo jeśli pojechał służbowo, mógł to przewodniczący powiedzieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy na wybory. Nawet jak nie będzie głosować za kimś, to trzeba zagłosować przeciwko obecnemu burmistrzowi i ukrócić to chamstwo!! Co oni sobie do jasnej cholery wyobrażają? Człowiek idzie siedzi jak debil kilka godzin i już któryś raz z kolei przerywają obrady nie dopuszczając mieszkańców do głosu! Brawo portal Brzozów24.pl Takiego dziennikarstwa potrzeba w tym mieście. Panie Józefie jeśli Pan to czyta to niech Pan będzie pewny jednego do emerytury jako Burmistrz Pan nie dociągniesz trzeba będzie posady szukać gdzie indziej. Przysietnica tym razem nie przegłosuje, bo tym co zrobiliście mieszkańcom Jakli i próbowaliście zrobić mieszkańcom Widacza przekreśliliście jakiekolwiek szanse na kontynuacje kariery politycznej. Wyleci Pan i ten pana asystencik który już pucuje się do innych potencjalnych kandydatów żeby tylko w razie W na stołku zostać! Może Pan straszyć że będą zwolnienia jak zmieni się władza, to niczego nie zmieni. I gwarantuje Panu że takiej kampanii politycznej to Pan jeszcze nie widział.. Kampania nie ZA KIMŚ, TYLKO PRZECIWKO. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale grozą powiało....tchórz a taki odważny :) pewnie dlatego że anonimowy:) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Będzie trzeba to się ujawnię w trakcie kampanii, niech cię głowa o to nie boli. Zobaczymy jaki ty będziesz odważny jak będzie druga tura i będziesz trząsł portkami ze strachu że z roboty z urzędu wylecisz i trzeba będzie zapier** na zmywak do Anglii.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Anonimowy tchórzu po pierwsze nie pracuję w urzędzie ani jednostkach podległych a po drugie kłania się znajomość prawa pracy. Zmiana prezydenta burmistrza czy wójta nie uprawnia go do zwolnienia wszystkich którzy byli przyjęci przez poprzednika tylko dlatego że są niewygodni czy mu nie pasują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Gość Mietek napisał:

Anonimowy tchórzu po pierwsze nie pracuję w urzędzie ani jednostkach podległych a po drugie kłania się znajomość prawa pracy. Zmiana prezydenta burmistrza czy wójta nie uprawnia go do zwolnienia wszystkich którzy byli przyjęci przez poprzednika tylko dlatego że są niewygodni czy mu nie pasują.

Co ma do tego "prawo pracy". Jakie "prawo pracy", o czym piszesz? O Kodeksie Pracy, czy przepisach o urzędnikach samorządowych czy służbie cywilnej?

 

Wszystkich można zwolnić, tych którzy mają umowy o pracę, można rozwiązać umowy cywilno - prawne. Inna kwestia to powołanie się na powód lub bez powodu. 

Zmiana włodarza nie uprawnia do zwolnienia wszystkich przyjętych za poprzednika, ale to teoria. W praktyce można, stopniowo i zgodnie z prawem. Więc nie masz racji.

Może zamiast "rozmydlać temat" napiszesz coś o własnych odczuciach, gdy patrzysz na uciekającego starszego pana, kiedyś nauczyciela, uciekającego przed niewygodnymi dla niego pytaniami zadawanymi przez młodą kobietę, dziennikarkę.

Piastowanie funkcji przewodniczącego to nie tylko prowadzenie obrad wtedy gdy wszyscy są przychylni, lecz również pokonywanie "trudności". Tym bardziej, że porządek obrad powinien być wcześniej ogłoszony, a na początku sesji zatwierdzony po głosowaniu. Natomiast sesji nie kończy się z chwilą, gdy kończy się czas wynajmu sali. Sesja kończy się z chwilą, gdy wyczerpany zostaje porządek obrad. To tak gwoli ścisłości, panie przewodniczący. Tzw. społeczeństwo nie jest takie głupie, jak to się niektórym rządzącym wydaje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

PiS szturmem zdobywa państwowe spółki. Byli posłowie, doradcy, adwokaci i rodzina z intratnymi posadami


Wystarczył rok, by Prawo i Sprawiedliwość znalazło pracę dla tysiąca znajomych, byłych posłów, doradców, adwokatów lub po prostu członków najbliższej rodziny. Do m.in. zarządów i rad nadzorczych spółek skarbu państwa, urzędów, ministerstw oraz delegatur trafiło ponad dwa razy więcej ludzi niż za rządów PO-PSL. Listę partyjnych nominacji publikuje "Puls Biznesu".
Kilkadziesiąt przedsiębiorstw państwowych, kilkaset jednoosobowych spółek skarbu państwa oraz spółek z jego większościowym udziałem. Do tego dochodzi jeszcze blisko pół tysiąca spółek, w których państwo posiada co prawda mniejszościowe udziały, ale zachowało wpływ na obsadę części stanowisk. Do tego agencje, ośrodki doradcze i różnego rodzaju fundacje oraz instytucje. Rządzący w Polsce mają wpływ na obsadzanie stanowisk w kilku tysiącach miejsc. Dawid Tokarz z "Pulsu Biznesu" postanowił sprawdzić, jak szybka jest "dobra zmiana" w kadrach.
Tempo i intensywność zmian są rekordowe. Po roku pracy PiS zapewnił już tysiącu osób nowe miejsca pracy. "Puls Biznesu" robił takie zestawienie również w 2012 roku - po 5 latach rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Obie partie załatwiły po 400 miejsc pracy dla swoich nominatów.
W sumie we wszystkich spółkach i instytucjach całkowicie kontrolowanych przez rząd lub takich, w których Skarb Państwa ma udziały, pracuje ponad 200 tysięcy ludzi.
Dziennik podzielił partyjne nominacje na kilka kategorii. I tak sporą grupę korzystających z "dobrej zmiany" są ci, którzy zamienili ławy poselskie na gabinety prezesów. Pierwszy w tej kadencji Sejmu taką drogę wybrał Wojciech Jasiński, który już w grudniu 2015 roku złożył mandat. Chwilę później został prezesem PKN Orlen. W Sejmie Jasiński wytrzymał niecałe trzy miesiące. W lipcu śladami Jasińskiego podążył Maks Kraczkowski. Zrzekł się mandatu poselskiego i wylądował na stanowisku wiceprezesa PKO BP. 20 tys. wyborców zostało bez swojego przedstawiciela.
Identyczną drogę wybrał Andrzej Jaworski. Wytrzymał jako poseł do maja i dopiero przeszedł do biznesu. A konkretnie do zarządu Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń. Mandaty złożyło jeszcze dwóch innych posłów.
"PB" znalazł też drugą grupę, o którą "matka partia" zadbała. To byli parlamentarzyści. Wśród najbardziej znanych dziennik wymienia Jacka Kurskiego i Zbigniewa Girzyńskiego. Ten pierwszy jest prezesem Telewizji Polskiej, drugi wykonuje zlecenia dla Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Poza tym byli posłowie i senatorowie trafili chociażby do Węglokoksu, Agencji Nieruchomości Rolnych, grupy Azoty, Lasów Państwowych i KGHM.
Przykładem dla szybkości zmian może być Maciej Szota, były radny z PiS i właściciel baru szybkiej obsługi z kebabem, który został wicedyrektorem departamentu ds. badań w PGNiG. Jego sprawę opisywaliśmy w WP money.
W spisie "Pulsu Biznesu" znaleźć można nie tylko byłych polityków - pracę znaleźli też ich asystenci i doradcy. Jak zauważa Dawid Tokarz z "PB" w kilku przypadkach dla znajomych trzeba było tworzyć nowe stanowiska pracy. I tak np. Wioletta Kulpa, radna i szefowa PiS w Płocku, w PKN Orlen objęła funkcję "delegata spółki do spraw odpowiedzialności społecznej wobec interesariuszy lokalnych".
O innym przykładzie pisaliśmy w WP money. Karolina Helmin-Biercewicz, była asystentka posła PiS Andrzeja Jaworskiego, obecnie członka zarządu PZU, w ślad za nim zasiliła kierownicze kadry u największego polskiego ubezpieczyciela. Jej doświadczenie? To m.in. administrowanie stroną internetową parafii i sołtysowanie we wsi Straszyna.
Na dobrą pracę liczyć mogą nie tylko znajomi, ale przede wszystkim rodzina. Syn europosła Ryszarda Czarneckiego - Bartosz Czarnecki - trafił do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jest tam doradcą. Europoseł tłumaczył, że syn jest patriotą i chce pracować dla polskiej firmy. Zapewniał też, że nie załatwił mu pracy. Bartosz Czarnecki w PGZ jest doradcą. A jego żona trafiła do spółki powiązanej z PZU. Jest członkinią rady nadzorczej.
Ostatnią grupą, która skorzystała "na dobrej zmianie" są prawnicy.
- Klucz partyjny był używany do obsady stanowisk. Im wyższa pozycja w partii albo im wyżej postawiony mentor, tym lepsze stanowisko można było dostać - mówił WP money Marek Suski, poseł PiS zasiadający w komisji skarbu państwa w 2012 roku. Suski komentował wtedy nasz materiał nt. stołków dla ekipy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Ciekawy artykuł z www.wp.pl, który warto przeczytać.Zachęcam.
Szanowni Państwo.Ot mamy zapowiadaną od dawna DOBRĄ ZMIANIĘ W POLSCE.Dwa razy więcej obsadzonych stanowisk przez PIS w stosunku do rządów PO-PSL. A miało być prawie i sprawiedliwe zapomniano dodać że dla swoich.022.png

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Gość Taka zamiana napisał:

PiS szturmem zdobywa państwowe spółki. Byli posłowie, doradcy, adwokaci i rodzina z intratnymi posadami


Wystarczył rok, by Prawo i Sprawiedliwość znalazło pracę dla tysiąca znajomych, byłych posłów, doradców, adwokatów lub po prostu członków najbliższej rodziny. Do m.in. zarządów i rad nadzorczych spółek skarbu państwa, urzędów, ministerstw oraz delegatur trafiło ponad dwa razy więcej ludzi niż za rządów PO-PSL. Listę partyjnych nominacji publikuje "Puls Biznesu".
Kilkadziesiąt przedsiębiorstw państwowych, kilkaset jednoosobowych spółek skarbu państwa oraz spółek z jego większościowym udziałem. Do tego dochodzi jeszcze blisko pół tysiąca spółek, w których państwo posiada co prawda mniejszościowe udziały, ale zachowało wpływ na obsadę części stanowisk. Do tego agencje, ośrodki doradcze i różnego rodzaju fundacje oraz instytucje. Rządzący w Polsce mają wpływ na obsadzanie stanowisk w kilku tysiącach miejsc. Dawid Tokarz z "Pulsu Biznesu" postanowił sprawdzić, jak szybka jest "dobra zmiana" w kadrach.
Tempo i intensywność zmian są rekordowe. Po roku pracy PiS zapewnił już tysiącu osób nowe miejsca pracy. "Puls Biznesu" robił takie zestawienie również w 2012 roku - po 5 latach rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Obie partie załatwiły po 400 miejsc pracy dla swoich nominatów.
W sumie we wszystkich spółkach i instytucjach całkowicie kontrolowanych przez rząd lub takich, w których Skarb Państwa ma udziały, pracuje ponad 200 tysięcy ludzi.
Dziennik podzielił partyjne nominacje na kilka kategorii. I tak sporą grupę korzystających z "dobrej zmiany" są ci, którzy zamienili ławy poselskie na gabinety prezesów. Pierwszy w tej kadencji Sejmu taką drogę wybrał Wojciech Jasiński, który już w grudniu 2015 roku złożył mandat. Chwilę później został prezesem PKN Orlen. W Sejmie Jasiński wytrzymał niecałe trzy miesiące. W lipcu śladami Jasińskiego podążył Maks Kraczkowski. Zrzekł się mandatu poselskiego i wylądował na stanowisku wiceprezesa PKO BP. 20 tys. wyborców zostało bez swojego przedstawiciela.
Identyczną drogę wybrał Andrzej Jaworski. Wytrzymał jako poseł do maja i dopiero przeszedł do biznesu. A konkretnie do zarządu Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń. Mandaty złożyło jeszcze dwóch innych posłów.
"PB" znalazł też drugą grupę, o którą "matka partia" zadbała. To byli parlamentarzyści. Wśród najbardziej znanych dziennik wymienia Jacka Kurskiego i Zbigniewa Girzyńskiego. Ten pierwszy jest prezesem Telewizji Polskiej, drugi wykonuje zlecenia dla Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Poza tym byli posłowie i senatorowie trafili chociażby do Węglokoksu, Agencji Nieruchomości Rolnych, grupy Azoty, Lasów Państwowych i KGHM.
Przykładem dla szybkości zmian może być Maciej Szota, były radny z PiS i właściciel baru szybkiej obsługi z kebabem, który został wicedyrektorem departamentu ds. badań w PGNiG. Jego sprawę opisywaliśmy w WP money.
W spisie "Pulsu Biznesu" znaleźć można nie tylko byłych polityków - pracę znaleźli też ich asystenci i doradcy. Jak zauważa Dawid Tokarz z "PB" w kilku przypadkach dla znajomych trzeba było tworzyć nowe stanowiska pracy. I tak np. Wioletta Kulpa, radna i szefowa PiS w Płocku, w PKN Orlen objęła funkcję "delegata spółki do spraw odpowiedzialności społecznej wobec interesariuszy lokalnych".
O innym przykładzie pisaliśmy w WP money. Karolina Helmin-Biercewicz, była asystentka posła PiS Andrzeja Jaworskiego, obecnie członka zarządu PZU, w ślad za nim zasiliła kierownicze kadry u największego polskiego ubezpieczyciela. Jej doświadczenie? To m.in. administrowanie stroną internetową parafii i sołtysowanie we wsi Straszyna.
Na dobrą pracę liczyć mogą nie tylko znajomi, ale przede wszystkim rodzina. Syn europosła Ryszarda Czarneckiego - Bartosz Czarnecki - trafił do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jest tam doradcą. Europoseł tłumaczył, że syn jest patriotą i chce pracować dla polskiej firmy. Zapewniał też, że nie załatwił mu pracy. Bartosz Czarnecki w PGZ jest doradcą. A jego żona trafiła do spółki powiązanej z PZU. Jest członkinią rady nadzorczej.
Ostatnią grupą, która skorzystała "na dobrej zmianie" są prawnicy.
- Klucz partyjny był używany do obsady stanowisk. Im wyższa pozycja w partii albo im wyżej postawiony mentor, tym lepsze stanowisko można było dostać - mówił WP money Marek Suski, poseł PiS zasiadający w komisji skarbu państwa w 2012 roku. Suski komentował wtedy nasz materiał nt. stołków dla ekipy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Ciekawy artykuł z www.wp.pl, który warto przeczytać.Zachęcam.
Szanowni Państwo.Ot mamy zapowiadaną od dawna DOBRĄ ZMIANIĘ W POLSCE.Dwa razy więcej obsadzonych stanowisk przez PIS w stosunku do rządów PO-PSL. A miało być prawie i sprawiedliwe zapomniano dodać że dla swoich.022.png

Panowie Radni z PiS na pewno wprowadzą zmiany :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tu o nie przynależnośc partyjna chodzi a o to co poszczególni ludzie robia dla Brzozowa i regionu od lat i jake maja pomysły na przyszłość? 
O to czy powinni być nadal radnymi, burmistrzami, sekretarzami czy skarbnikami itd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Poza upychaniem rodziny po stokach robią niewiele. Kilka inwestycji pod publiczkę i to zazwyczaj na parę miesięcy przed wyborami samorządowymi.  Radni w gruncie rzeczy niezaradni  - jak ma głosować radny Wacek przeciwko Rzepce skoro zona Wacka pracuje w gminie... takich przykładów jest cała masa, rodzina Pilszaka np. to samo. Brat burmistrza Rzepki poupychal córkę na dyrektora szkoły jej męża tak samo tez dyrektor. Przecież to się robi chore. 

 

 To że przewodniczący ucieka to SKANDAL, tak samo jak i to ze celowo skrócono obrady tak, żeby nie dac się wypowiedzieć mieszkańcom. 

 

Dobrze ze wybory za rok, ja nie zagłosuje na Rzepke ani nikogo z jego układu.  

Przewodniczący pokazał co myśli o wyborcach.lekceważenie ludzi,  buta, pycha... zapamiętam to ja i nie tylko ja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To przejdźmy do konkretów tego drzewka powiązań abym wiedział na kogo nie głosować. Pomożecie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zgłoszenie kandydatów na prezydenta miasta, burmistrza, wójta gminy

Prawo zgłaszania kandydata na prezydenta, burmistrza czy wójta mają jedynie te komitety wyborcze, które zarejestrowały listy kandydatów na radnych w co najmniej połowie okręgów wyborczych w danej gminie. Oczywiście każdy komitet może wystawić jednego kandydata do tego stanowiska.

Rejestracja kandydata na prezydenta, burmistrza czy wójta musi odbyć się najpóźniej 25-go dnia przed dniem wyborów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Only 75 emoticons maximum are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

Zaloguj się, aby obserwować  
Obserwujący 0